iter sensus

a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Saturday, 7 January 2017

Zimą zbierałam bursztyny



W dzien Nowego Roku nagle i niespodziewanie  naszła mnie ochota na  zimowy spacer brzegiem morza. Czyż nie przyjemnie  byłoby rozpocząć rok od takiego spaceru?


Niestety,  tak się składa,  że zamiast morza mam wokół siebie w najlepszym przypadku trochę lasu i krzaków, ale na krzaki, mokre od deszczu, nie miałam ochoty. 


Jedynym sensownym pomysłem był powrot do zatrzymanych w kadrze zimowych morskich widokow.


Moim marzeniem było zobaczyć morze w zimie. Mowiąc o zimie mam na myśli  typ zimy jakie bywaja w Polsce na przyklad, bo zimy nad Morzem Śródziemnym, owszem widzialam, ale choc przyjemne, to jednak nie o to mi chodzilo tym razem.

Chcialam śniegu i mrozu.  I prawie mi się udało. Zimowo było bardzo,  szczególnie zimno było mocno zimowe, snieg, jak sie dobrze przyjrzec i uruchomic wyobraznie, tez był



Co tam zimno kiedy tu bursztyny trzeba zbierać! 


Ostatnio zbieralam bursztyny jeszcze jako dziecko.


Nazbierałam,  nawet sporo,  po przebraniu i odrzuceniu kamieni zostało mi jakby ich mniej,  ale jednak.  Ciągle je mam,  nosze  z dumą w portfelu i jak tylko nadarza się okazja,  to się nimi chwalę. 



Lubicie zbierać bursztyny?




A morze zimą?




Saturday, 31 December 2016

2016

Mahon nocą
Miało nie być podsumowań, ale po miesiącach blogowej posuchy dojrzałam do tego,  żeby coś skrobnąć,  no a że pora roku taka,  no to samo aż się prosi.

Minorka
Wyjazdowo kiepsko było,  chociaż ja nawet tego nie zauważyłam,  jakoś tak szybko mi ten rok uciekł.  Miałam być w Pradze i wielka nowość dla mnie  bo nigdy nie byłam na wschodzie Polski - w Lublinie.  Bilety nawet miałam kupione. 

deszczowy Mahon
Niestety zachciało mi się zmieniać pracę z całkiem fajnej na jak się później okazało nie aż tak fajną jak mi ją rekruterka zachwalała.  Zmiany wymagały szkoleń i obecności,  skusiłam się,  bo nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała. 

zachmurzona Minorka
Wyjazdy musiałam odpuścić,  pracę  zresztą też dość szybko odpuściłam. Szczęśliwie, przede wszystkim dla mojego portfela, stosunkowo szybko znalazłam nowe zajęcie, więc absolutnie nie mam się na co uskarżać. Nowa praca,  brak czasu, sił i chęci przyczyniły się wydatnie do znikomej aktywności na blogu.

zachmurzona Minorka
Udało mi się za to zrealizować dwa wyjazdy, które od wielu lat odkładałam na później, kiedyś, innym razem. Obydwa dość spontaniczne, jakby właśnie owo później, kiedyś, innym razem nastąpiło. Mowa tu o wspominanych na blogu Minorce i południowej Portugalii.

Praia da Rocha, Portugalia
Minorka była naturalną kontynuacją 'mojej' Majorki, południe Portugalii przedłużeniem 'mojego' andaluzyjskiego wybrzeża.*

zachodzik (Portugalia)
Z czystej ciekawości  też,  chciałam sprawdzić ile mniej  więcej książek czytam rocznie.  Często widuje na blogach w podsumowaniach, że ktoś przeczytał tyle czy tyle.  Wydawało mi się, że czytam raczej dużo, na pewno więcej niż przeciętny polski czytelnik, ale nie umiałam wskazać  konkretnej liczby, postanowiłam więc, że sobie pozapisuje. 

gdzieś w Portugalii
Z zapisków wynika, że przeczytałam 52 książki. Nie, nie bawiłam się w żadne wyzwania, nic nikomu ani sobie nie udowadniałam, samo tak  wyszło. Mając na uwadze, że z zasady nie czytam książek cieńszych niż 200 stron,  to nawet całkiem całkiem.**

Bardzo rowerowy rok.

Cóż, to takie moje małe podsumowanie. A jak było u Was w tym kończącym się właśnie  roku? 

Przesyłam wirtualne życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności na Nowy Rok.

Angielska jesień (31 października)
* patrz o mnie
** lubię kiedy przyjemność trwa,  co też nie znaczy, że jak coś uznam za wartościowe, to to ominę tylko dlatego, że niespełnia moich norm, co do objętości dzieła.

Tuż przed wschodem słońca dokładnie dwa miesiące temu w Dunstable w Anglii.


Monday, 24 October 2016

Zwyczajny Londyn

Zanim na dobre powrócę do blogowego świata,  w ramach już powracam, ale jeszcze chwilę mi to zajmie, podrzucę serię zwyczajnych zdjęć. Seria powinna nosić tytuł idę ulicą i nic się nie dzieje, ale że jest to ulica londyńska, a właściwie wiele ulic londyńskich może aż taką nudą nie będzie wiało.

Monday, 10 October 2016

Poletnie migawki


Jestem, żyję i mam się dobrze. Brak mi czasu, albo jestem zbyt zmęczona, stąd przestój blogowy. Lato gdzieś się zapodziało, więc wracam pierwszym jesiennym postem, choć w letniej jeszcze scenerii, tak na osłodę tych coraz krótszych i zimniejszych dni. 

Thursday, 30 June 2016

Jak się żyje w Anglii?


Tak jak obiecałam, czerwcowe posty będą angielskie. Angielskie, ale takie zwyczajne angielskie i bardzo codzienne. Tak też jest tym razem. Przedstawiam zbiór czerwcowej codzienności. Czerwiec w obrazkach. Zapraszam.

Wednesday, 22 June 2016

Skrzynki pocztowe


Czerwone skrzynki pocztowe wraz z czerwonymi autobusami i czerwonymi budkami telefonicznymi stanowią charakterystyczny element angielskiego krajobrazu. 

Thursday, 9 June 2016

Kredowe wzgórza Chiltern albo wiosna


Postanowiłam, że czerwiec blogowo będzie sielsko angielski. Dużo sielskości, czasem jakaś ciekawostka, zieleń, wiosna, może i jaka chata strzechą kryta się znajdzie. Wszystko, co mnie otacza, bliżej lub dalej, bardziej bliżej jednak.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...