a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Tuesday, 17 September 2013

Le Val de Loire

Post nietypowy o Dolinie Loary, o zamkach bez zamków, o deszczu, o nieudanych wakacjach i o tym jak nauczyłam się wymawiać poprawnie nazwę miasta Orléans.


 Dolina Loary, to region w centralnej Francji, słynący przede wszystkich ze wspaniałych zamków. Jest ich w regionie podobno więcej niż 300, chociaż nikt nie pokusił się o zrobienie listy, czy też ich skrupulatne przeliczenie. Najbardziej znane to: zamek w Chambord, zamek w  Cheverny, zamek w Chenonceaux.

  Niestety, wcale nie tak łatwo się do nich dostać bez samochodu.  Mnie nie udało się zobaczyć żadnego z wyżej wymienionych, nad czym zresztą ogromnie boleję. Miałam szczególną ochotę na zamek w Chenonseaux, ale jedyny autobus, którym można było się do zamku dostać, odjeżdżał z Tours rano, a rano tego jedynego możliwego dla mnie dnia,  ja będąc w Blois,  rozważałam, czy pojechać do Cheverny, czy do Chambord. Do każdego z nich,  mogłam się wybrać tylko w południe i wrócić tylko wieczorem, oczywiście do każdego z nich osobno i  innym autobusem. Wybrałam mniejsze zło i pojechałam rano  do Amboise, a po południu do Tours.

 Jeszcze w Blois, byłam  już na tyle zdesperowana, że gotowa byłam wypożyczyć samochód, niestety żadnego rent-a car nie widziałam, rent-a bike, to i owszem, ale jazda rowerem, przy nieustającym deszczu nie miała żadnego sensu.


 Co do innych atrakcji tego wyjazdu, to dla każdego zainteresowanego, polecam przed wyjazdem nauczyć się mówić po francuskiego perfekcyjnie i najlepiej z akcentem rodowitego Francuza,  bo moje dukanie, ( ja pofrancusku nie mówię, ja dukam),w większości przypadków, było absolutnie niezrozumiałe. Próby rozmowy po angielsku w hotelach, kończyły się na próbach właśnie,  wzruszaniu ramionami i łzami rozpaczy z mojej strony.
 
 Uroku całości dodała piękna pogoda - lało niemiłosiernie przez większość dnia i nocy.


W Orleanie (w Orle-Ą dla ścisłości, nie w Orl-E-an, jak do tej pory myślałam),  spotkało mnie zaraz po przyjeździe i tak trwało i trwało... wyjątkowo obfite i długotrwałe oberwanie chmury, czy też inne licho, jak zwał tak zwał. W każdym razie bieganie z aparatem po mieście było mocno utrudnione, tudzież niemożliwe. Butelka wina i książka troszkę złagodziły moje przygniębienie:).

 Szczęśliwie, dzień następny przyniósł zdecydowaną poprawę pogody i tak oprócz Orle-Ą, zwiedziłam jeszcze dwa urokliwe miasteczka: Meung-sur-Loire i Beaugency. 

 Podsumowując, cały wyjazd, to jedna wielka katastrofa, co mogło pójść nie tak, poszło nie tak. Chociaż...przeglądając teraz zdjęcia, myślę że może nie było aż tak tragicznie?


 Mało tego, odczuwam swoisty niedosyt, chciałabym się jeszcze  kiedyś wybrać do Doliny Loary i  zobaczyć okolicę na zachód od Tours: Saumur, Angers, Nantes...


 Jednak najpierw przemyślę to ze sto razy, nauczę się perfekcyjnie francuskiego, podszkolę moje umiejętności prowadzenia  samochodu lub znajdę kierowcę (co by mi bardziej odpowiadało), spawdzę prognozy pogody na następnych kilka miesięcy i jeszcze raz przemyślę.



26 comments:

  1. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  2. Rzeczywiście, cała Twoja opowieść wygląda tak, jakby Francja w ogóle nie była przygotowana na przyjmowanie turystów :/
    Ale fakt faktem, że dla obcokrajowca bez znajomości ich języka (lub ze znajomością częściową) podróżowanie do Francji musi być wyjątkowo uciążliwe. Słyszałam, że Francuzi, chociaż doskonale znają angielski, mają zwyczaj ignorowania tych, którzy mówią do nich w tym języku. Pamiętam historię mojego wujka, który pojechał ze znajomymi do Strasburga. Kiedy poszli do kawiarni, kelner, słysząc, że rozmawiają po niemiecku, podszedł do nich dopiero po godzinie czekania...
    Ale zdjęcia masz przepiękne! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pierwszy raz Francuzi dali mi sie tak we znaki, wczesniej zawsze spotykalam sie z zyczliwoscia i cierpliwoscia, relacje, takie jak ta Twojego wujka, gotowam byla wkladac pomiedzy bajki, jako narosle steerotypy, bo przeciez wcale tak nie jest:)

      Delete
    2. Oj tak, tez nasluchalam sie o "uprzejmych" Francuzach i ich niecheci do turystow. Dziwne to. Mam nadzieje, ze ostatecznie zapomnisz wszystko, co bylo takie sobie i zapamietasz tylko te mile chwile!

      Delete
  3. Czyli byłaś w mieście mojej imienniczki :), a wiesz, że Dolina Loary ma mniej zamków niż my na Dolnym Śląsku...tylko niestety ich stan pozostawia wiele do życzenia...
    Chambord zwiedziłam dawno temu co prawda, ale za to praktycznie pusty, rewelacja ;)
    pogoda Wam faktycznie nie dopisała, ale mimo wszystko malownicze zdjęcia przywiozłaś;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, widzialam nawet zmoknieta, zielona i nieruchawa Aske:)
      A wiesz, ze jestem z Dolnego Slaska i zamek w Kamiencu Zabkowickim jest moim ulubionym zamkiem wszechczasow i najchetniej to ja bym w nim zamieszkala?

      Delete
  4. Eee, po zdjęciach nie widać żadnego dramatu. Miałam tam jechać, ale zabrakło nam czasu. W każdym razie będąc we Francji stwierdziłam, że gdybym musiała rozmawiać w tym języku to zmuszona byłabym pić wino nie tylko do każdego posiłku,ale jeszcze przed i po;)

    ReplyDelete
  5. very nice serie Monika! the river, the streets, the houses..... love them all!
    greetings, Hilde

    ReplyDelete
  6. Precioso lugar y muy buena recomendación. Las fotos del puente me encantan:
    Un beso.

    ReplyDelete
  7. Muy bella escena, amiga, que conjuga lo urbano, con la naturaleza y con el cielo

    Un abrazo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gracias, el lugar destaca por su belleza.

      Delete
  8. ja miałam złe zdanie na temat Francuzów i ich niechęci do angielskiego sprzed lat wielu. Za to mój ostatni pobyt w paryżu i okolicach jakieś 4 lata temu miło mnie zaskoczył. Wszyscy chętnie mówili po angielsku a nawet zaczepiali z sąsiedniego stolika w knajpie żeby pogadać.
    A że pogoda nie dopisała...bywa i tak. Najważniejsze że wyjechałaś, zmieniłaś otoczenie. To jest potrzebne dla higieny psychicznej bardziej niż słoneczna pogoda.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mimo wszystko dalej lubie Francuzow i jezyk francuski. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, podobno:~)

      Delete
  9. Na Zamku nad Loarą wybrałam się z wycieczką i autokar podwoził mnie pod kolejne zamki więc nie miałam problemów z dotarciem. Uważam, że okolice zamów nad Loarą są ta piękne, że warto poświęcić trochę czasu i wybrać się tam na wycieczkę czy autokarową czy samodzielnie samochodem.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Madrze z tym autokarem. Ja jeszcze przed wyjazdem sprawdzalam w internecie mozliwosci dostania sie do poszczegolnych, interesujacych mnie zamkow. Opcji bylo wiecej, ale wyszlo na to, ze mialam pecha i sezon sie skonczyl:)

      Delete
  10. Monika a właśnie Twoje zdjęcia mają piękny klimat taki chmurkowy .. nie pocztówkowy .. prawdziwy :^)

    też zupełnie nic nie umiem po francusku ale to co mi pomagało i we Francjii i w Japonii to zwroty w przewodniku (zazwyczaj pod koniec każdego przewodnika) i po prostu pokazywałem palcem zamiast próbować wymówić :^))

    kilka lat temu przejeżdżałem przez Orlean .. pięknie tam ... no i parę razy też upiłem się w Nowym Orleanie ale to już po tej stronie wody :^))
    słoneczne pozdrowienia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Piotrze, najgorsze bylo to, ze ja po francuski mowie, nie ze plynnie i ze moge wdac sie w kazda rozmowe, nie, ale jakies tam podstawy opanowalam. do tej pory nigdzie indziej nie nastreczalo mi trudnosci np. zamowienie kawy, teraz okazalo sie inaczej(!!!) Spotkalam sie z ogolna niezyczliwoscia i niechecia i nie wiem czym to tlumaczyc, wszyscy mieli zly dzien? Chociaz przy takiej pogodzie to nie dziwi. Dobrze, ze tyle wina tam maja:~) Pozdrawiam listopadowo.

      Delete
  11. Precioso lugar...y bonita fotografía!!!

    Un abrazo, Monica!!! ;)

    ReplyDelete
  12. Cudne miejsca, bardzo chciałabym je zobaczyć:)

    ReplyDelete
  13. Oj tam oj tam, napewno nie bylo az tak zle :). Za jakis czas pewnie zatesknisz za tym wyjazdem i stwierdzisz, ze bylo super. No ale zgadzam sie ze deszcz psuje szyki jak malo co, zwlaszcza kiedy sie wyjezdza na dwa dni i cale dwa dni leje...

    ReplyDelete
  14. planuję Francję, ale zaczynam się bać Francuzów ;)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...