a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Thursday, 5 June 2014

Car Boot Sale



Car boot sale, to bardzo popularny w Wielkiej Brytanii rodzaj pchlego targu, giełdy, gdzie handluje sie dobrem wszelakim, najczęściej używanym i zbędnym. 





Podobne to trochę do amerykańskiej wyprzedaży garażowej, tyle że tutaj zamiast wprost z  garażu, balast ładuje się w samochód i wio! 




Car boot sale odbywają się najczęściej za miastem , na łąkach, na opuszczonych  placach, boiskach, czasem nawet gdzieś pod dachem, ale rzadko. Większość sprzedających to osoby prywatne, ale robiących poważniejsze interesy też nie brakuje.




Można tu na przykład kupić nowe buty dla całej rodziny w różnych kolorach i fasonach po okazyjnej cenie, tyle że jeden but  z pary  jest większy od drugiego o numer.  Uczciwy sprzedawca wcale tego nie ukrywa. Chętnych jest wielu.


Książki, zabawki i bibeloty to standart, 


ale zdarzają się też ciekawostki, jak na przykład pieczywo sprzedawane prawie, że z  ziemi, 

nadpite alkohole, 


i kieliszki do nich. 

Model w tle chyba  zachęca do kupna.

Kto nie lubi się pakować zawsze może skorzystać z gotowego zestawu, 

ewentualnie dokupić okulary.


Car boot sale odbywają się z rana, najczęściej w niedziele ale zdarzają się też w soboty. Wstęp dla sprzedających  to mniej więcej  5-10 funtów, a dla kupujących 0-1 funta. 

Jak wam się podoba taka forma zakupów, a może raczej rozrywki?


36 comments:

  1. Ciekawią mnie takie miejsca. Nadpity alkohol? Hmmm. W Warszawie jest bazarek na Kole, obok mnie, sprzedają tam podobne bibeloty. Dużo niczego, ale czasem trafi się jakaś perełka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez raczej z ciekawosci tam bylam, bo za bardzo nie umiem szukac, trzeba mi palcem pokazywac :) Na takich wyprzedazach jest bardzo duzo nowych rzeczy, nie tylko starocie.

      Delete
  2. Unikam jak ognia! Wykupiłbym większość książek, komiksów, meczboksów i wielu innych rzeczy. Apage! Apage!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja szczesliwie jestem z tych sknerowatych :)

      Delete
  3. Nigdy nie byłam ale mam kilka rzeczy z takich targów. Moi znajomi wiedzą, że z okazji wszelakich uroczystości i świąt można tam dla mnie prezent znaleźć :). Tylko ten nadpity alkohol mnie zastanawia...nie kupiłabym ale rozumiem, że ktoś może mieć inne zdanie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nadpity alkohol tez zwrocil moja uwage, ciekawe czy sa chetni? Szkoda, ze nie zapytalam.

      Delete
  4. Variety of items, placed without great order, but they do offer a vision, very colorful.

    kisses

    http://ventanadefoto.blogspot.com.es/

    ReplyDelete
    Replies
    1. You can find there everything probably:)

      Delete
  5. Bardzo ciekawy pomysł, żeby pozbyc się trochę niechcianych bibelotów.
    A z drugiej strony - jakieś perełki pewnie też by sie znalazło i nabyło! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mozna i mieszkanie urzadzic, wiele rzeczy jest nowych i w opakowaniach.

      Delete
  6. Curioso mercadillo! si yo pudiera también sacaría un montón de cosas de esas a ver si vendía algo.
    SAludos.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Yo pienso ir algin dia con mi mercancia a ver si puedo vender algo:)

      Delete
  7. W moim mieście co sobotę odbywa się takie targowisko, cuda da się wykopać:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mozna, mozna, chociaz ja osobiscie nie mam reki, duzo tego wszystkiego i nie wiem gdzie patrzec.

      Delete
  8. Ileż rzeczy u mnie się marnuje, albo ląduje w workach, a mogłabym wystawić na takim bazarku. Tyle, że nie mam żyłki handlowej i obawiam się, że tylko straciłabym czas. Ciekawa jestem, czy wiele z tych rzeczy znajduje nabywców. Bo że perełki się trafiają to pewne, ale też wiele zwykłych bubli

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez mysle, pewnego dnia spakowac graciarnie i wystawic. Zylka handlowa nie jest konieczna, ludzie sami podchodza, jesli ich cos zainteresuje. Wiele rzeczy mozna kupic juz za 5 czy 10 pensow. Mam podejrzenie, ze wielu handlujacych jezdzi tam dla rozrywki, a nie dla handlu. Wstep kosztuje od £5 wzwyz, a to co sprzedaja 10p, 20p za sztuke.. To ile by tego musieli sprzedac, zeby na tym zarobic?

      Delete
  9. Dzięki takim targom nic się nie marnuje. Bo po co wyrzucać, skoro komuś innemu może się przydać to, czego my już nie potrzebujemy? Całkiem dobry pomysł. Ale nie wiem, czy czułabym się dobrze w takim miejscu. Coś czuję, że dostałabym zawrotów głowy od nawału tych różnych rzeczy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez mi sie wydaje, ze tego wszystkiego jest tak duzo, ze nie wiadomo gdzie patrzec.

      Delete
  10. Interesujący temat na sesję zdjęciową i wywołał spore zainteresowanie. Pomysł popieram i sam miałbym sporo rzeczy do wystawienia.
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rzeczywiscie temat wywolal spore zainteresowaie, ale fajna rzecz taka wyprzedaz.

      Delete
  11. pozwiedzałabym z chęcią takie miejsce, zawsze coś można wyszperać ;)
    te napoczęte alkohole dość zabawne ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. wyszperac mozna na przyklad mikroskop z calym zestawem szkielek i probowek, nowy i zapakowany za £5.

      Delete
  12. Ale się uśmiałam. Te podpite alkohole to jakiś szał:) Niektórzy potrafią sprzedać wszystko, a inni wynaleźć coś fajnego. Ja czuję, ze przednio bym się tam bawiła oglądając te eksponaty:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, pol butelki wina prosze i kieliszek :)

      Delete
  13. O! Samochodziki :)
    To wszystko wygląda tak, jakby bardziej chodziło o spotkanie w gronie sobie podobnych niż o sprzedaż czegokolwiek.
    Nikt nie robił problemów przy robieniu zdjęć?

    ReplyDelete
  14. Samochodzikow bylo od groma:) Tez mi sie wydaje, ze wiecej tam pasjonatow niz sprzedawcow. Nikt nie robil problemow, wiekszosc sie usmiechala.

    ReplyDelete
  15. Zapytałem, bo próbowałem kiedyś robić zdjęcia na podobnym, krajowym kiermaszu, czy jak to tam nazwać. Nasłuchałem się wtedy głupich komentarzy. Może różnica jest w tym, że u nas to raczej z biedy.

    ReplyDelete
  16. Tutaj nikt na nikogo nie zwraca uwagi i moze dlatego?

    ReplyDelete
  17. Tak przy okazji... Świetny blog i dobrze, że również w języku angielskim. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziekuje. Z tym angielskim do konca nie przemyslalam i wychodzilo tak sobie, pozniej przerzucilam sie tylko na polski i chyba tak jest lepiej, ale poczatki bywaja trudne. Tak przy okazji nie tylko na angielski sie mozna natknac:)

      Delete
    2. Dopiero zaczynam czytać i chętnie się zaskoczę :)
      Pozdrawiam

      Delete
  18. Fajny pomysł z takimi wyprzedażami, szkoda, że u nas nie ma. Można by się pozbyć z domy trochę zbędnych rzeczy. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pomysl naprawde fajny i nigdy nie wiadomo co sie komu przyda.

      Delete
  19. a jak wszystko albo do kosza albo na charity...jakoś chyba szkoda mi czasu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie najgorzej jest przy przeprowadzkach remontach i malowaniach, nagle sie okazuje, ze wiekszosc rzeczy jest mi niepotrzebna i laduje, jesli ma szczescie u znajomych, jesli mniej, to przed domem, a jesli w ogole to w koszu. Opcja trzecia jest najczesciej uzywana:)

      Delete
  20. Ha, ha, ha, no nadpitej butelki bym się nie spodziewała! A wiesz, że ja jeszcze nigdy nie byłam na car boot sale?
    Nie mam cierpliwości.
    Co najwyżej 'czaritki', a ostatnio Nearly New Sales, ale tam takich obdrapańców nie ma :)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...