a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Friday, 18 July 2014

Au Revoir Caen


Po wyczerpującym, obfitującym w nowe doświadczenia i  pełnym wrażeń tygodniu w Caen (tak,  Caen jest rozwiązaniem zagadki),  jutro wracam do rzeczywistości. Dziwię się, że tak pracowity tydzień jaki mam za sobą mógł być tak krótki.




Cieszę się ogromnie, że mój francuski z poziomu dukania wzbił się na jakże zawrotny w moim mniemaniu (i nie tylko moim), poziom konwersacji. Ogłaszam też niniejszym,  że legendarną nieżyczliwość Francuzów należy włożyć między bajki! W Caen okazało się, że rozumiem, jestem rozumiana i wszyscy odpowiadają z uśmiechem, nawet na najbardziej kretyńskie i mało gramatyczne pytania.



Mało tego, w końcu mam realną chęć kontynuacji nauki języka francuskiego, nie tylko życzenie, żeby już umieć, jak to drzewiej bywało.



A za Caen będę tęskniła. Nie, nie jest  to najpiękniejsze miejsce ani na świecie, ani we Francji, ani w Normandii, ani nawet w Calvados. Podczas  II wojny światowe miasto zostało niemal doszczętnie zniszczone, ocalało niewiele, głównie kościoły, które dzisiaj swoją kamienna szarością wyróżniają się na tle postwojennej zabudowy.


W Caen dominuje chyba najbrzydzy okres w architekturze, architektura lat pięćdziesiątych, prosta i nijaka, aż do bólu.


Będzie mi brakowało porannej kawy podawanej w półlitrowej misce (nie mogłam się przekonać, ale jednak da się i tak), codziennej porcji normandzkich serów, czy to Camembert, czy Pont-l'Évêque , czy Livarot. Jak Camembert jest wszystkim raczej znany, tak dwa pozostałe raczej mniej, a warte są uwagi zapewniam.


Trudno mi  nie wspomnieć też o niezliczonej ilości kieliszków wypijanych dziennie, czy to cydru, czy to wina. O dziwo, pijanego nikogo nie widziałam.


Cóż, na dzisiaj to tyle. Miłego weekendu.

28 comments:

  1. serdeczne gratulacje Monika .. na ozdobę i słońce rozweseliło Caen .. może kiedyś uda mi się odwiedzić Normandię .. chciałbym zobaczyć plaże Omaha, Utah, i Sword które odegrały tak wielką rolę w historii

    a sery wyglądają i brzmią wspaniale :^)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Piotrze, jak juz zaieszkasz w Krakowie Normandia bedzie na wyciagiecie reki :)

      Delete
  2. Dilema resuelto! tienes una bonita forma de hacernos ver tus fotografías, no solo disfrutando de los encuadres, sino también trabajando la mente.
    SAludos.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Me allegro que te haya gustado mi forma de presentar algo. Nada predictible:) Yo tampoco conocia Caen o sabia algo acerca antes de ir alli:) Saludos.

      Delete
  3. A ja kilka razy przez Caen przejeżdżałam, raz nawet byłam na takim krótkim spacerze ( cel był jeden - zjedzenie obiadu :) ) a jedyne zdjęcia jakie mam to te na niewywołanej jeszcze kliszy. Nazwy serów brzmią przepysznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moze kojelnym razem zatrzymasz sie na dluzej w Caen?

      Delete
  4. Bardzo ciekawa relacja, fajnie ponac nowe miejsce, gdzie nie miałam jeszcze okazji być. Będąc we Francji chętnie widziałabym na śniadanie różne rodzaje sera niż kawałek bagietki, dżemik i masełko.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niestety co do sniadan, to nic sie nie zmienilo, dalej kroluja rogaliki i pain au chocolat, serow nie uswiadczysz.

      Delete
  5. Fakt, że z Francuzami kontakt mam i miałem okazjonalny, i fakt, że jeśli mówisz po francusku (nawet dukając) to traktują Cię (prawie) jak swego. Ale nie daj boziu gadać po inszemu...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nic, szkolic, jakby znajde namiar, ze potrzebuja gosposi, gdzies w jakims zaniedbanym zamku, to chetnie sie przyjme, co by klimat zmienic:)

      Delete
  6. Bo chodzi o to by wypić, a się nie upić :) Co do rogalików z dżemem, to na trzeci dzień już nie można na nie patrzeć :)

    ReplyDelete
  7. Sery we Francji są pyszne, aż się oblizuję na wspomnienie. W tym roku mam w planach Normandię, ale czy zahaczę o Caen czas pokaże. A z tym winem- to jak pisze wkraj:) podobnie we Włoszech - wino do każdego posiłku, prowadzą po winie, a wypadków z udziałem nadużywających niewiele. Troszkę a propos a troszkę obok - w Amsterdamie, gdzie co kawałek coffe-shopy nie widziałam takich, co by nadużywali.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja zaluje, ze tak malo Normandii widzialam, bo strasznie mi sie spodobalo.

      Delete
  8. Zjadłabym tego sera, wygląda pysznie. Do tego oliwki, wino, bagietka... Ah, Francja. Na mojej liście na 2015 :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam nadzieje, ze Francja tez znajdzie sie na mojej liscie w 2015.

      Delete
  9. Podziwiam za naukę jęz. francuskiego!! :)
    A te sery, mmm wyglądają obłędnie! :)

    ReplyDelete
  10. tez mam taka "miske" do picia kawy, dostalam od pewnej Francuzki, nawet moje imie na niej napisala. Ale nie moge sie przekonac do picia z niej...kawa za szybko stygnie jak dla mnie a ja kawe pije dlugo...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam wrazenie i uczucie, ze nie trafie do ust tylko sie cala obleje...:)

      Delete
  11. Pysznie wyglądają te sery, mniam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. i tez pyszne sa :) Pozdrawiam serdecznie.

      Delete
  12. Preciosas fotos. Me encanta esa balconada iluminada y el plato de quesos;))
    Un beso.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gracias Laura. Caen tiene su encanto.

      Delete
  13. Caen wygląda tutaj bardzo urokliwie :) Nie wiemy, czy to dzięki Twoim zdjęciom, czy po prostu to miasto już takie jest... Mamy nadzieję kiedyś się sami przekonać.
    Pozdrawiamy :)

    ReplyDelete
  14. Mam nadzieje, ze to dzieki moim zdjeciom ;) Caen jednak ma wiele uroku, a najpiekniejszy jest wczesnym rankiem, po prostu magia. Pozdrawiam rowniez i zapraszam czesciej.

    ReplyDelete
  15. Może nie jest najpiękniejsze (wierzę w szczerość opinii), ale na zdjęciach prezentuje się cudnie:)

    ReplyDelete
  16. Magnifica serie urbana... Me encanta la luz que has captado...

    Otro abrazo

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...