a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Friday, 29 August 2014

Harðfiskur


Pozostańmy jeszcze  chwilę  w temacie ryb.  Zmienimy tylko co nieco klimat, z południowych zakątów Europy  przeniesiemy się na daleką i lodowatą Północ.


Harðfiskur  to islandzka nazwa  suszonej ryby.


Kiedy w IX w.  pierwsi osadnicy postanowili osiedlić się na Islandii, musieli zmierzyć się z bardzo niesprzyjającymi warunkami do życia,  brakiem dzikich zwierząt skąpą roślinnością i srogimi polarnymi zimami. 


Główne źródło pożywienia stanowiły ryby z oblewającego Islandię ze wszech stron  morza.
To co udało się złowić i czego nie zjadło się od razu, trzeba było jakoś zabezpieczyć przed psuciem się.


Jednym ze sposobów przedłużania jadalności ryb, było ich suszenie. 


Taka raz wysuszona ryba  nie potrzebowała już ani gotowania, ani innych zabiegów kulinarnych, łatwo można ją było też zabrać ze sobą,  udając się  czy to na połowy, czy na wojny klanowe czy na  jakiekolwiek inne wyprawy.


Ryby tradycyjną metodą suszy się na Islandii do tej pory.  Patroszone ryby wystawia  się na działanie lodowatego wiatru i deszczu. Suszenie taką metodą trwa dość długo, trzeba też pilnować, żeby w odpowiednim momencie proces suszenia zakończyć.


Niedosuszona ryba szybko się zepsuje, tymczasem przesuszona straci cały smak. Raz odpowiednio wysuszona ryba wymaga jeszcze porządnego zbicia jej młotkiem, tak aby łatwo można było odrywać kawałki mięsa i już można przystąpić do jej konsumpcji. 


Harðfiskur podawana z masłem  jest bardzo popularną islandzką przekąską, używa się jej (ryby) też  jako składnika wielu innych dań kuchni islandzkiej. 


Ja żałuję, że islandzkiej suszonej ryby nie spróbowałam. Myślę, że mogłaby mi posmakować. Może następnym razem nie zapomnę?



33 comments:

  1. very interesting post Monika!
    hugs, Hilde

    ReplyDelete
  2. Wyglądają na dorszowate. Zawsze zastanawiałam się, jak smakuje taki sztokfisz (bo z tą nazwą mi się suszona ryba kojarzy). Jakoś moja wyobraźnia nie potrafi mi pomóc w tej kwestii. W zeszłym roku jadłam w Amsterdamie przepyszne wędzone śledzie, gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że będą tak dobre nie uwierzyłabym, bo te nasze, jakoś mi nie smakują (tzn.wędzone mi nie smakują).

    ReplyDelete
    Replies
    1. To chyba sa nawet dorsze, jakis przeuroczy starszy pan nawet cos mi przy nich tlumaczyl, ale ze tlumaczyl po islandzku, to jakos malo do mnie dotarlo:) Amsterdamskie sledzie tez ominelam z jakis nieznanych mi przyczyn, ale slyszlalam ze sa pyszne.

      Delete
  3. Dokładnie, podobne do dorsza. Bardzo ciekawy wpis z równie ciekawego miejsca ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak wyzej, mysle, ze to sa dorsze:) Dziekuje, miejsce jest naprawde bardzo ciekawe, ale zeby je poznac choc po czesci, trzeba tam spedzic znacznie wiecej czasu niz ja spedzilam.

      Delete
  4. Tus imágenes tienen sabor y olor a mar. Ese grandioso mar del que tantos beneficios obtenemos.

    Besos

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gracias. A mi me gusta el mar junto con todos los beneficios que nos trae. Un abrazo.

      Delete
  5. Moniko, bardzo sugestywne zdjęcia :)
    Szkoda, że tych ryb nie spróbowałaś.
    Myśmy się skusili na suszone ryby na północy Norwegii i nam posmakowały - chociaż ja z ryb to jadam bardzo niewiele.
    Pozdrawiam!
    O.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem dlaczego ich nie sprobowlam, chyba wylecialo mi to z glowy:) Mowisz, ze Wam posmakowaly? Kiedys jak jeszcze znajde sie gdzies na polnocy, to sprobuje na pewno. Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  6. Bardzo ciekawy post. Mnie taka suszona rybka by smakowała, a jeśli to dorsz to już na pewno. Bardzo lubię ten gatunek ryby.
    Pozdrawiam :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez mysle, ze by mi smakowala. Zapach tych suszacych sie byl obledny. Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  7. Ryby wyglądają naprawdę zachęcająco, musiałabym spróbować koniecznie :)

    ReplyDelete
  8. Nigdy nie jadłem suszonych ryb. Wszystko jednak wygląda świetnie. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez nie, ale kiedys sprobuje. Pozdrawiam rowniez.

      Delete
    2. To czekam, będę drugi :)

      Delete
  9. Menudo cambio, del cálido Málaga, a el frío gélido de Islandia. Eso del pescado así colgado no me gusta mucho, pero será cuestión de tradiciones, igual que por aquí se cuelgan los jamones y están buenísimos, también ese pescado lo estará.
    SAludos.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Si imagina ir directo desde Malaga a Islandia, que traumatico:) Has probado o no te gusta la forma como lo cuelgan? Saludos.

      Delete
  10. ładnie i ciekawie tu u Ciebie :) Gdy tylko znajdę dłuższą chwilę to na pewno się zaczytam w pozostałych postach :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje i zapraszam czesciej. Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  11. Nie zapomnij i opowiedz! Przy drugim zdjeciu dalabym sobie obciac reke, ze to Lanzarote ;)
    A reszta... swietny klimat!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mialam skojarzenia z Teneryfa, (na Lanzarote nie bylam jeszcze). W kazdym razie mozna dopatrzec sie wielu podobienstw, byle komus do glowy podobnego klimatu nie przyszlo szukac:)

      Delete
  12. Costumbres que desconocemos. En Nazaré , Portugal, secan el pecado en la playa y lo venden allí mismo. Tampoco lo he probado ;)) Me encanta la última foto monika.
    Buen domingo.
    Un beso.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Vaya, y alli lo vendian y no lo has probado:) Saludos

      Delete
  13. Mi tez sztokfisz się z taką suszoną rybą kojarzy. Ale nigdy nie jadłam. Ciekawe jak smakuje...?
    Znów zachwycasz mnie Islandią! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja (nie wiem skad to przekonanie), mysle ze smakuje dobrze:) Islandia bedzie sie od czasu do czasu przewijala, wiec zagladaj:)

      Delete
  14. a wiesz moze jak z jej zapachem? Ostatnio czytalam o strasznie smierdzacych kiszonych sledziach szwedzkich :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pachnialo bardzo przyjemnie, dobre wychowanie powstrzymalo mnie przed ich tarmoszeniem:)

      Delete
  15. Suszona ryba... Brzmi ciekawe i pewnie równie ciekawie smakuje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trzeba sie bedzie o tym kiedys przekonac:)

      Delete
  16. Bardzo ciekawy post, nie jadłam suszonych ryb jak do tej pory, może warto będzie spróbować jak będzie okazja. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak tylko kolejna okazja sie nadarzy tym razem sprobuje koniecznie:) Pozdrawiam serdecznie.

      Delete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...