a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Sunday, 7 September 2014

China Town



Chińska Dzielnica  w Londynie, to miasto w mieście. To co prawda zaledwie kilka uliczek, odzielonych od otaczącego ją Soho, symbolicznymi bramami, ale poczuć  tutaj się można jak conajmniej w prawdziwych Chinach.



Chińskie nazwy ulic, chińskie wydanie Timesa, sklepikarze  z rozmachem wylewają brudną wodę do kratek ściekowych na środku ulicy, nie przejmujący się zupełnie chmarą turystów prawie, że po nich depczących. To samo dostawcy towarów,  spokojnie zastawiają wejścia do sklepów stosami skrzynek i kartonów, jak ktoś będzie miał ochotę coś kupić, to jakoś się przepcha przecież. 




A kupić tu można prawie wszystko, począwszy od tandetnych papierowych wachlarzy, poprzez tRadycyjne stroje, amulety a skończywszy na  słynącym  ze swojego pięknego zapachu durianie,  lub 'świeżych'  stuletnich  jajach. Każdy znajdzie coś dla siebie.




Co roku, mniej więcej w połowie września, obchodzony jest  The Moon Festival, Festiwal Środka Jesieni lub Księżycowy Festiwal. Według kalendarza chińskiego celebruje się go piętnastego dnia ósmego mięsiąca księżycowego.  
W tym roku święto  wypada 8 września, ale  z racji tego, że w  poniedziałek większość ludzi jednak pracuje , w londyńskiej China Town festiwal  obchodzony jest  dzień wcześniej czyli dzisiaj. 
A na zdjęciach China Town na dzień przed imprezą.












30 comments:

  1. Czyli jednak azjatycko :). Mam podobne wspomnienia z Toronto. Tam na Chinatown to jakby w Chinach.

    ReplyDelete
  2. No:) Kiedys chcialabym sie znalec tez w niujorskiej China Town.

    ReplyDelete
  3. Chciałabym chociaż raz w życiu znaleźć się w takiej dzielnicy - gdziekolwiek :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie predzej czy pozniej sie tam znajdziesz, czego Ci zycze:)

      Delete
  4. Londyn ledwo "liznęłam", ani China Town, ani Nothing Hill, a jeszcze od mojego pobytu tam "wyrosło" parę nowych wieżowców ;)
    a takie San Francisco Chinatown, tam bym też chciała trafić ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prawda, ledwo czlowiek sie odwroci, a tu juz nowy drapacz.

      Delete
  5. a jaką wróżbę trafiłaś ;)?
    kiedyś ją odwiedzę, mam nadzieję ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Odwiedzisz, odwiedzisz. Na wrozby sie nie kusilam.

      Delete
  6. Byłam tylko wieczorem, wyglądało super. Jadłam pyszne chińskie pierożki, przeraziły mnie świnki morskie z rożna

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieje, ze pieroki byly nadziewane czym innym niz swinka morska:)

      Delete
  7. Fajne, fajne, jak to CzajnaTałny w wielkich miastach - część na pokaz dla turystów, a część (zwykle tych bocznych uliczek) faktycznie urocza.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam wielkiego doswiadczenia w innych Chajnatalnach, ale na jakos zapomniana palarnie opium, chetnie bym natrafila:)

      Delete
  8. The street decoration, seems taken in China itself. Here residents are found, closer to their country of origin.

    kisses

    ReplyDelete
    Replies
    1. and we are able to visit little China as well:)

      Delete
  9. Ahora que ya conozco esta zona, no necesito ir a China para conocer uno de sus mercados...esto está mucho más cerca de España.
    Me ha gustado mucho el reportaje.
    SAludos.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gracias, bien pensada-mucho mas comodo y mucho mas barato :) Saludos.

      Delete
  10. Super. Kolory fajna sprawa. Ale z jedzeniem trochę bym uważał :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Co by jedzenie nie ucieklo na pobliskie drzewo? :)

      Delete
  11. China en pequeño ;)) Nos has trasladado allí. Espectacular el colorido.
    Un beso.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ai es- China en pequeno. Gracias Laura. Cuidate mucho.

      Delete
  12. Interesujące miejsce, warte zobaczenia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A jakze. I znacznie blizej niz Chiny:)

      Delete
  13. Dzielnicę China Town bardzo dobrze wspominam, zwłaszcza pyszne jedzenie w tamtejszych knajpach. Jedna restauracja szczególnie mi zapadła w pamięć z mojego pierwszego pobytu w Londynie, poszłam ją poszukać gdy byłam tam w ubiegłym roku i nadal istnieje i ma się dobrze, choć minęło już tyle lat. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O to ja poprosze o rekomendacje. Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  14. Do Chin mnie nie ciągnie, ale jak wybiorę się do Londynu to China Town zdecydowanie będę chciała odwiedzieć i oczywiście chętnie spróbuję serwowanych tam dań, bo uwielbiam takie smaki. Może zgłoszę się do Ciebie po rekomendację w tym temacie... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiele o chinskim jedzeniu nie wiem, zamawiam to co inni:) Pewien znajomy Chinczyk zdradzil mi sekret, a nawet dwa: 1.Chinskie jedzenie serwowane w Europie jest robione pod Europejczykow; 2. W japonskich restauracjach pracuja Chinczycy.

      Delete
  15. Musze się wreszcie spotkać z tym Londynem, wówczas obowiązkowo China Town. Kiedyś przechodziłam wielką fascynację Japonią, teraz mi przeszło, ale zawsze azjatyckie klimaty to coś innego. Chociaż patrząc na ilość chińskich sklepów w Polsce to lada chwila zaczniemy jeść pałeczkami:) Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O to tak samo jak w Hiszpanii! Wiele z tych od dawien dawna handlowych i reprezentacyjnych ulic zamienilo sie ostatnimi czasy w skupisko chinskich sklepow, oferujacych badziewie. Do samych Chinczykw nic nie mam, tylko do wlodarzy, ze do tego dopuscili.

      Delete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...