a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Thursday, 25 September 2014

Clophill strzechą kryte


Gdzieś pod Bedford,  w hrabstwie Bedfordshire,  przy krajowej drodze A6 natykam się na mały przysiółek. Widok z ulicy na pub i część placu, każe mi się zatrzymać i sprawdzić co też kryje się dalej. 

Wokół placu-centrum , ulokowały się się dwa puby, przystanek autobusowy, sklep i małe więzienie
 - pozostałość innych czasów, choć wcale nie tak odległych,  co widać sczególnie tutaj w Crophill.


Zagłębiam się w jedną z uliczek odchodzących z  placu i z każdym krokiem jestem coraz bardziej oczarowana. 


To co widzę przerasta moje oczekiwania względem jednej wsi, o której w życiu nie słyszałam.


Zza każdego zakrętu wyłaniają się domy kryte strzechą, nie wcale nie rozpadające się chałupy, wręcz przeciwnie, bardzo zadbane i  dopracowane w najdrobniejszych szczegółach  małe posiadłości.



Gdyby nie zaparkowane  samochody uwierzyłabym, że przeniosłam się w czasie. Jest cicho, psy nie szczekają, kury nie gdaczą,  na ulicy niemal  żywej duszy, ale mimo to  czuję, że jestem obserwowana.  


Dziwne uczucie. Przez kilka lat mieszkania w Londynie,  a później pod, ale ciągle w dużym mieście przyzwyczaiłam się,  do czegoś zupełnie przeciwnego,  nikt na nikogo nie patrzy, bo to niekulturalne, a obserwowanie to już w ogóle jest  podejrzane.


Nic to, idę dalej. Widoki w dalszym ciągu mnie oszałamiają. Co chwilę natykam się na godpodarstwa oferujące swoje produkty na sprzedaż. Towary wystawione są po prostu  przed domem z  informacją gdzie należy zostawić pieniądze. 


Przeżywam kolejny szok, bom przyzwyczajona raczej do tego, że jeśli nie zamknę wszystkich okien przed wyjściem do sklepu na rogu, po powrocie mogę nie zastać kilku 'zbędnych mi' przedmiotów.


Moje przeczucia, co do tego, że jestem obserwowana potwierdzają się. Z jednego z domów wychodzi starsza kobieta i pyta dlaczego fotografuje jej dom?  Na moje tłumaczenia odpowiada, że jestem dziwna.  Niby o tym wiedziałam, ale żeby tak wprost mi o tym mówić?


Dosłownie chwilę potem znikąd pojawia się policyjny samochód, który przez dobrą chwilę powolutku za mną jedzie!


Myślę, że tylko mój przyzwoity wygląd powstrzymał policjantów od interwencji.


Już przez nikogo nie niepokojona mogłam spokojnie oddać się podziwianiu, niestety niezbyt długo, bo czas mnie gonił i pora była  kończyć spacery. 







34 comments:

  1. Mieszkańcy uważają :)
    Śliczna miejscowość, te dachy są przepiękne.
    O.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwazaja:) Ale i tak jeszcze tam wroce.

      Delete
  2. Ale Ty jesteś dziwna :). Będąc w UK uwielbiałam fotografować takie domki ale na szczęście nikt mnie publicznie od dziwnych nie wyzywał. A miejsce faktycznie wygląda niecodziennie, pewnie dla tej kobiety przyzwyczajonej do życia w małej społeczności, gdzie wszyscy się znają i sobie ufają, byłaś obiektem podejrzanym. Dobrze, że Cię nie aresztowali :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No dzieki, dzieki:) Kobiecie wytlumaczylam, ze zlych zamiarow nie mam, a jej dom zaraz moge wykasowac. Pozniej ucielysmy sobie juz calkiem ciekawa krotka rozmowe, mimo tego zem dziwna:)

      Delete
  3. Pięknie, też uwielbiam takie niespodzianki gdzieś na szlaku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wazne, zeby miec aparat przy sobie:) Dziekuje bardzo za odwiedziny i zapraszam do rozgoszczenia sie na stale.

      Delete
  4. Que preciosidad de sitio! nos muestra una aldea de cuento con todo tipo de detalles y par colmo esos huevos a disposición del que quiera y con toda la confianza del mundo de que nadie se los llevará por la cara...es magnifico este reportaje!
    SAludos.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Una aldea de cuento...asi me parecio. La confianza sorprendente en estos tiempos y estas tierras. De otro lado, la patrulia policial que me sigue, los vecinos que miran.

      Delete
  5. Replies
    1. ....Wydawac by sie moglo. Rzeczywiscie miejsce urzekajace.

      Delete
  6. Rewelacyjne i klimatyczne chatki:) Fajny pomysł zostawianiem pieniędzy za dany towar w pudełku. W Polsce jednak by pewnie nie przeszedł, co z przykrością stwierdzam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiem, ze to tak tutaj tradycyjnie bywalo kiedys, ale teraz z taka iloscia ludzi z calego swiata, ktorzy przyjezdzaja, odjezdzaja, wielu nie koniecznie ma uczciwe zamiary, to mnie tez dziwi. Ale najwyrazniej sasiedzi czuwaja, o czym sama moglam sie przekonac.

      Delete
  7. Wszystko w moim klimacie. Momentami wygląda tam, jak z filmu Władca pierścieni. Rewelacja, chciałabym tam dotrzeć. A jeszcze lepiej pomieszkać:)

    ReplyDelete
  8. Pomieszkac to ja bym tez mogla, ale cos mi mowi, ze nie mam takich funduszy:)

    ReplyDelete
  9. Da gusto visitar tu blog, por los maravillosos lugares que visitas. La aldea es una preciosidad.

    Besos

    ReplyDelete
  10. Witaj, rzeczywiście u Ciebie też temat angielski ;)) Piękna chatka. Bardzo mi się ostatnio po tym programie Ucieczka na wieś- spodobały te domostwa i te regiony. Pozdrowienia! ;)

    ReplyDelete
  11. Niesamowite miejsce, te domy kryte strzechą są wspaniałe. Lubię takie niespodzianki w czasie spacerów. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Co by aparatu nie zapomniec:) Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  12. Un lugar de cuento monika. Curiosos tejados tienen las casas. En España los huevos se los llevaría y no dejarían dinero. Bonitas fotos!!
    Buen finde.
    Un beso

    ReplyDelete
    Replies
    1. Curios. , en Polonia dicen lo mismo, y yo pensaba que en Inglaterra esto seria impossible :)
      Abrazos

      Delete
  13. piękne i urzekające miejsce :) sama chętnie bym tam pospacerowała :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. O ja tez, jesli nadarzy sie okazja, to sie wybiore jeszcze raz.

      Delete
  14. Ale fajne miejsce, taka prawdziwa Anglia:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wyjatkowo nieskazone miejsce:) Dziekuje za odwiedziny.

      Delete
  15. Tak samo jest w Danii - jesli chodzi o stzrechy i sprzedaz produktow przez rolnikow.
    PS. Trzeba bylo panow policjantow zagadac! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie pomyslalam:) W Danii, strzechy musze kiedys zobaczyc, a co do sprzedazy. Ogolnie Skandynawia chyba jest znana z takiej dosc duzej ufnosci?

      Delete
  16. A to Ci niespodzianka! Taka wioseczka urocza :)
    Z tymi zdjeciami to naprawdę tak śmiesznie zwykle wychodzi... Ludzie nie lubią być fotografowani...czy ich dobytek.. choc nie wszędzie ;)
    cóż my możemy poradzić - my blogerzy wszędobylscy? ;)
    co do wystawiania przedmiotów czy produktów na sprzedaż - też słyszałam, że Skandynawia w tym króluje :)
    cudowne miejsce :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Unikam fotografowania ludzi bez ich zgody. Zdawalam sobie sprawe, ze w tak malej miejscowosci moge byc podejrzana o zle zamiary, ale... Ogolnie bylo fajnie, zadnych zlych wspomnien nie mam:)

      Delete
  17. Whoa - ale cuda! Też tak mam, że zwłaszcza w mniejszych miejscowościach człek z 'dużym' aparatem wolno łażący i fotografujący 'dziwne' miejsca jest bardzo podejrzany. Dyskusji na ten temat z miejscową policją jeszcze nie miałem, ale z mieszkańcami - wielokrotnie. Ale faktem jest, że zwykle odpuszczają, i póki co chodzę wolno ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja sie troche rozwydrzylam, bo no wlasnie, nikt na nikogo uwagi nie zwraca, mozna chodzic i na rekach jesli komu ochota przyjdzie...do czasu kiedy czlowiek nie pojawi sie w maluczkiej osadce i zza plotu bezczelnie obczaja podworka:) A wiocha super!

      Delete
  18. Jakby czas się zatrzymał. Przepiękne miejsce. Chciałabym tam spędzić choć jeden dzień. Cisza, spokój i urocza okolica. Czego chcieć więcej?

    ReplyDelete
  19. Uroczo, przeuroczo... A te dachy, wbrew pozorom, sa bardzo drogie, duże droższe niż dachówka, ale też niezwykle trwałe i ekologiczne. Swiadczą o zamożności mieszkańców, nie każdy może sobie na taki dach pozwolić. W Belgii, też można mieć nieprzyjemności, gdy fotografuje się czyjeś domy, na szczęście mnie nigdy nie spotkały jakieś uwagi, a też lubię sobie popstrykać :) ale na moja koleżąnkę to policję wezwali...

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...