a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Monday, 5 October 2015

De Pintxos por San Sebastián



Rozpocznę może od wyjaśnienia tytułu, bo jak San Sebastian każdy raczej jakoś tam kojarzy, tak już pintxos niekoniecznie. San Sebastian (Donostia po baskijsku), to  jak wiadomo,  miasto w Hiszpanii, a dokładniej na północy Hiszpanii, w Kraju Basków.



Pintxos natomiast,  to jedzonko, cała gama jedzonka nawet. Pintxos, to takie nazwałabym je koreczki, które  pochodzą z Kraju Basków, a dokładnie właśnie z San Sebastian. 


Nie mylić tutaj, proszę pintxos z tapas, bo to trochę inna bajka. 


Słynne hiszpańskie tapas swoimi początkami sięgają  prawdopodobnie gdzieś wieku XIII, chociaż nikt tego nie wie naprawdę, a różne legendy krążą.  


Tapas pochodzą z południa kraju i w formie małych porcji jedzenia, takich na jednego kęsa,  były oferowane gościom jako bezpłatny dodatek do zamawianego alkoholu. Więcej o tapas tutaj.


Pintxo natomiast, to wynalazek dość współczesny, bo  pochodzący z początków XX wieku i oferowany za dodadkową opłatą.


Nazwa  pintxo pisana po baskijsku lub pincho  po hiszpańsku, wywodzi się od słowa przekłuwać, nabijać, i oznacza  koreczki składające się z  kromki chleba i nałożonych na nią przeróżnych dodatków i spiętych (przekłutych) wykałaczką.


W latach trzydziestych XX wieku, w San Sebastian, wielka popularnością,  zarówno wśród miejscowych jak i przyjezdnych,  cieszył się bar La Espiga. 


Wlaściciele, wystawiali wprost na ladzie kromki chleba z na nie nałożonymi dodatkami: plasterkiem szynki, kawałkiem sera, itp.   przypinając dodatek do chleba za pomącą wykałaczki.  



Klienci, pijac kolejne wino czy piwo, chetnie kusili sie na takie małe i niekosztowne  przekaski, chwalac pomysł, a później i opowiadajac o nim wszem i wobec.


Tak narodzily sie pintxos, szybko też się rozpowszechniły, a ich różne odmiany serwowane są w wielu barach  północnej Hiszpanii,  także poza  Krajem Basków,  w Kantabrii, Navarze, Asturii i Galicji. 


Dzisiejsze pintxos to małe ale jakże smakowite dzieła sztuki. Kuchnia baskijska i tamtejsi kucharze cieszą się ogromnym uznaniem na całym świecie, a pintxos to taka kuchnia w miniaturze, to przewodnik po rozkoszach kulinarnych Kraju Basków. 


Pintxos mogą być serwowane i na zimno i na ciepło i wcale nieobowiązkowo przekłuwane wykałaczką.  Oprócz ’zwykłego’ chleba z szynką przytrzymanych razem  wykałaczką, proponuje się takie cuda jak: babeczki nadziewane pisto manchego z sadzonym przepiorczym jajkiem, ośmiornica na toście z sosem czosnkowym i słodką papryką, pieczone plasterki ziemniaków z merluzą i pomidorami, pierś kurczaka nadziewana jabłkami  i wiele innych, prawdziwych rarytasów.


Do tego tylko pozostaje zamówić szklaneczkę lekko kwaśnego  baskijskiego wina txakolin i czego chcieć więcej? 




45 comments:

  1. Pintxos wyglądają rewelacyjnie na zdjęciach, a mogę się założyć, że smakują jeszcze lepiej niż wyglądają:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Smakuja, chociaz i wygladem mozna sie prawie ze najesc:)

      Delete
  2. przydałaby mi się taka kulinarna podróż po Hiszpanii, bardzo smakowicie wygląda to na Twoich zdjęciach ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. bo to jest smakowite:) Chetnie oprowadze kulinarnie, ja co prawda nie Maklowicz, ale lubie dobre i ladnie podane jedzenie :)

      Delete
  3. Takie koreczki to ja bym najchętniej spróbowała w miejscu, gdzie miałabym widoczki, jak na Twoich zdjeciach :) Nic dodać, nic ująć - świetnie to skomponowałaś :)
    A o istnieniu pintxos nie miałam bladego pojęcia ;)
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciesze sie, ze moglam Cie uswiadomic ;) San Sebastian piekne.

      Delete
  4. Imágenes, para abrir el apetito y como complemento a esta buena degustación...las maravillosas vistas de la ciudad.

    Besos

    ReplyDelete
    Replies
    1. La ciudad es una maravilla con sus vistas y sabores. Saludos

      Delete
  5. Ummmm, que hambre me está entrando !!!
    Un beso, Monika.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ay si, son muy tentaciosos :) Saludos.

      Delete
  6. San Sebastian bardzo chcę odwiedzić i wtedy też na pewno pintxos spróbuję. Fajnie, że robisz posty o lokalnych specjałach, można się czegoś więcej dowiedzieć :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam podejrzenia, ze Hiszpania jest znana bardzo pobieznie, stad od czasu do czasu cos wiecej niz tylko fiesta, flamenco i all inclusive;)

      Delete
  7. Ależ bym zamieniła dzisiejszy wieczór na parę chwil w takim barze, i takie tapas. I na chwilę z tymi widokami:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Najlepiej na dluga chwile, prawda? Ja czasami mam wrazenie, ze zyje tylko takimi chwilami w miedzyczasie na nie czekajac :)

      Delete
  8. Śliczne te koreczki. Takie miniaturowe dzieła sztuki kulinarnej :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziela sztuki, co niektore z nich powinni wynosic na oltarze, bo tyle dobrego robia dla ludzkosci ;)

      Delete
  9. Widok morza i pysznych z pewnością pintxos, może tylko zachęcić do odwiedzenia San Sebastian. Ja tam byłam, ale tylko morzem i miastem się cieszyłam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Koleknym razem jak bedziesz, wstap tez do baru, rozkosze gwarantowane :)

      Delete
  10. wróciłam. po tuningu małym i w ciut innym miejscu :)
    niestety nie mogę u Ciebie komentować z adresu URL... czemu? :/
    a jestem teraz tu: http://fotoszepty.pl/
    zapraszam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. mialam tylko uzytkownicy google, albo jak to sie po polsku nazywa. Mialam duzo spamu, i to pomagalo. Odblokowalam na teraz, zobaczymy jak bedzie. Ciesze sie bardzo, ze wrocilas.

      Delete
  11. Skoro na północy mają swoje pinchos, to czy mają także zwyczajne tapas?

    ReplyDelete
    Replies
    1. 'Zyczajne' tapas:) Na polnocy, to wlasnie pinchos sa zwyczajnoscia.

      Delete
  12. Buena tierra, buena playa y muy buena comida. Preciosa la Concha. Buen tapeo con cañitas habrás comido por allí :)))
    Un beso.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Preciosa la Concha, me gusto mucho i con los pinchitos que acompanaban el paisaje, todo el paraiso. Besos.
      l

      Delete
  13. Już miałam psioczyć, że na wieczór mnie kusisz jedzeniem (choć zakładam, że nie miałaś pojęcia, kiedy kto będzie czytał), kiedy doczytałam, że można się nasycić wyglądem i tego się będę trzymać i nie skoczę do lodówki po jakiś plasterek serka z pomidorkiem i oliwką :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Plasterek serka z pomidorkiem i olowka chyba tez nie zaszkodzi? :)

      Delete
  14. Oj kusisz Kobieto kusisz, ale przyznać się muszę, że na mnie i tak większe wrażenie robią te hiszpańskie widoczki:)Mój Mąż pewnie byłby innego zdania;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. A to bardzo zgrana para mozecie udac sie do San Sebastian po widoczki i jedzonko :)

      Delete
  15. Smakowicie to wygląda. W takich krajobrazach dodatkowo zyskują :)

    ReplyDelete
  16. Pintxos wygląda pysznie! Aż by się chciało wszystkiego spróbować...No i dodatkowo te krajobrazy....jest pięknie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niby wcale nieduze miasto, ale z takim potencjalem, ze niejedno naprawde duze miasto sie chowa przy San Sebastian.

      Delete
  17. Jestem urzeczona tymi zdjęciami, pysznościami, miejscem aż chce się tam być już natychmiast zaraz!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moge tylko polecic, bo jesc pintxos w miescie (pieknym), gdzie sie narodzily, bylo fascynujace :)

      Delete
  18. Zgłodniałam na widok tych wszystkich pyszności.
    Pozdrawiam:)*

    ReplyDelete
    Replies
    1. I co ja mam napisac, ze oprocz tego, ze wyglada tez smakuje? :) Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  19. Nie dość że pyszne to jeszcze niektóre pintxos które miałam okazję spróbować przypominały małe dzieła sztuki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prawda? Nie wiadomo czy jesc czy podziwiac :)

      Delete
  20. Wygląda przepięknie okiem Twojego obiektywu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Obiektyw bardzo dziekuje, ale nie musial sie nawet wysilac, one same w sobie sa piekne ;)

      Delete
  21. Hola, Monika!!!...has elegido uno de los mejores lugares de España para comer y beber...San Sebastián!!!

    Me gusta mucho el reportaje que has realizado...estupendas y apetitosas fotografías, uuuuhm!!!

    Un gran abrazo, amiga...ah, te has explicado muy bien, no es fácil fotografiar personas...pero si lo haces con respeto y simpatía, lo lograrás...yo tengo mucha suerte, ha, ha, haaaa!!! ;)

    ReplyDelete
  22. Muchas gracias por todas tus palabras. Slaudos.

    ReplyDelete
  23. Jakże miły memu sercu wpis. Kocham Hiszpanię, ich kuchnię też :))
    Pozdrawiam ciepło :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jakze mnie to cieszy! Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  24. Wyglądają niemal artystycznie. Biorę wszystkie wegetariańskie! :)

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...