a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Saturday, 7 November 2015

Holenderskie Wiatraki

Być w Holandii i nie widzieć wiatraków? Jakoś nie bardzo mieściło mi się to w głowie, chociaż mój pobyt w Holandii ograniczał sie do  zaledwie jednego  weekendu w Amsterdamie, to i tak nie chciałam z wiatraków zrezygnować. Przez około 40 godzin trudno  zachwycać się miejskim, specyficznym klimatem Amsterdamu i jednocześnie zanurzyć w wiejskim klimacie Holandii ze starych obrazów, chyba że...


Ten wiejski krajobraz znajdziemy w samej stolicy, no może tuż, tuż obok. W Zaandam - północnych suburbiach stolicy, nad rzeką Zaan  znajduje się wioska-skansen - Zaanse Schanz, gdzie zgromadzono wiele zabytkowych budowli pochodzących z regionu, między innymi,  także wiatraki.

Zaanse Schanz to nie jest jednak składowisko starych chałup upchanych na małym poletku z napisem przy bramie czynne w godzinach, Zaanse Schans jest miejscem otwartym,  a   zabytkowe domostwa zamieszkałe.


Prowincja Zaante jest najstarszym regionem przemysłowym Zachodniej Europy. Ekspansja kolonialna XVII wieku, handel morski i Holenderska Kompania Wschodnioindyjska,  wydatnie przyczyniły się do rozwoju wietrznego i poprzecinanego siecią kanałów regionu,  leżacego na szlaku pomiędzy  portami  morskimi a  stolicą.



Napędzane  wiatrem, ogromne  machiny były w stanie zemleć paktycznie wszystko. Wiatraki były używane do produkcji papieru, przecierania  przypraw,  łuskania zboża, wytwarzania musztardy, tłoczenia oleju, mieszania barwników i oczywiście,  do odprowadzania wody z polderów.

 Całkiem śmiało można pokusić się o twierdzenie, że region zawdzięcza swój dobrobyt wiatrakom.


 Dzisiaj w Zaanse Schans możemy przyjrzeć się czasom, kiedy Holandia była morską potęgą. 


Może nie zobaczymy wyładunku kakao czy gorczycy, ani wodowania kolejnego galeonu, ale  mamy szansę pooddychać atmosferą, podpatrzeć jak się struga drewniane chodaki lub  jak się wytwarza holenderski ser. 


 Mnie osobiście urzekła sieć kanałów i małe porozrzucane po łąkach wiatraki.


Jeszcze w nocy, zmierzając w stronę Amsterdamu, na wydawać by się mogło, że bezkresnej równinie dostrzegłam taki oto obrazek: ciemna sylwetka wiatraka pochylająca  się nad  srebrną wstążką  kanału na tle zimnego blasku pełni księżyca. Tak, zdaję sobie sprawę jak to brzmi.  Nie, nie sile się na poetkę lub raczej na uwzniośloną grafomankę, ten obrazek dokładnie tak wyglądał, jak go opisałam!


O zdjęciu nie zdążyłam nawet pomyśleć, zresztą wątpie czy by wyszło, ale trochę podobieństwa dostrzegam na tych zdjęciach z wczesnego rana pstrykanych pod słońce.



I jeśli miałam jakieś wątpliwości czy się za wiatrakami uganiać, nocny obrazek je wszystkie rozwiał, zaraz po dotarciu do Amsterdamu, wsiadłam w asutobus jadący do Zaante Schans. 


Normalnie, skansen jest dość uczęszczanym miejscem zarówno przez turystów jak i miejscowych, ale jako że byłam dość że w początkach stycznia, to jeszcze do tego wczesnym rankiem, cieszyłam się miejscami prawie że samotnością, kontemplowaniu widoczków mogłam się oddawać bez czekania na swoją kolejkę, co sobie bardzo cenię. 



 A widoczki naprawde miłe dla oka!


 Po drugiej stronie rzeki, już nie skansen, ale ciągle ciekawie. 

 Zielony to często spotykany kolor wśród holenderskich gospodarstw. 





 
W lecie można zrobić sobie przejażdżkę z widokami, w zimie niestety nie, a szkoda.






Mam podejrzenie, że gdyby nie styczniowe zimno, zabawiłabym w Zaante Schans znacznie dlużej może nawet cały dzień, pod warunkiem, że nikt by po mnie nie deptał, ani nie chciał przejechać rowerem, bo czasami miałam wrażenie, że holenderscy rowerzyści polują na przechodniów, jak na robactwo, żeby zgnieść i unicestwić.

42 comments:

  1. Masz rację, jakoś tak dziwnie by było tego nie zobaczyć. To bardzo dobrze, że nieopodal Amsterdamu znajduje się takie miejsce gdzie te wiatraki można zobaczyć a i trochę holenderskiego klimatu poczuć. Na początku grudnia wybieram się na weekend do Niemiec -na 72 h , dokładnie lecę do Frankfurtu i jeden dzień przeznaczam na Kolonię. Zobaczymy czy uda mi się zobaczyć to co chcę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mysle, ze sztuka polega na odpuszczaniu... 72 h to duzo, mysle ze spokojnie uda sie i pobyc w Kolonii i nacieszyc Frankfurtem, bez pospiechu, a jak sie spodoba, zawsze mozna wrocic :)

      Delete
  2. Wow, ale super miejsce! Nie widziałam jeszcze Amsterdamu, ale jak się wybiorę, to będę pamiętać o Zaanta Schans. PS Piękne niebo na tych zdjęciach, kiedy znów takie zobaczymy?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niebo, mam nadzieje, ze najdalej w styczniu, tak jak na zdjeciach, chociaz wolalabym wczesniej.

      Delete
  3. Obficie kadrami zaprezentowałaś to miejsce i przyznaje, jest tak uroczo, jak tylko być może.
    A nawet- nie wygląda to na szczególne zimno, że zima , że styczeń.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak na styczen, to rzeczywiscie nie bardzo zimno, okolo moze 5 stopni powyzej zera, przygruntowym przymrozkiem i zimnem ciagnacym od kanalu, ale ogolnie bardzo ladnie, bezwietrznie i slonecznie.

      Delete
  4. Wiatraki są bardzo malownicze i do tego pożyteczne. Pięknie się wpisują w krajobraz Holandii.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja uwielbiam wiatraki, moglanym w jakims przystosowanym (czytaj: wyposazonym we wszystkie udogodnienia wspolczesnego czlowieka) zamieszkac:)

      Delete
  5. piękne te wiatraki, a jaka genialna ta zabudowa "około wiatrakowa" ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Domki przytulne mi sie wydaly, i takie dopracowane i to nie tylko w skansenie, wszystko dookola bylo takie zadbane, ale nie ze posprzatane i poustawiane w rzadku, ale takie bardziej dopieszczone, takie w sam raz.

      Delete
  6. Super kadry, piękne wiatraki! Rozbawiłaś mnie:) Rowerzyści polują na przechodniów...wiem, wiem to nie śmieszne, ale się uśmiałam:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Naprawde, bycie pieszym w Holandi z miejsca stawia czlowieka na przegranej pozycji ;)

      Delete
  7. Wspaniale oddałaś klimat tego miejsca. Tak właśnie wyobrażam sobie Holandię poza miastem. Dobrze, że taki skansen tam istnieje.
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I najlepsze w tym skansenie jest brak poczucia muzeum, ot, zamieszkala wioska, i mimo ze do stolicy o rzut beretem zupelnie inny klimat.

      Delete
  8. No to ja byłam i nie widziałam :( podobnie, jak Ty zwiedzałam Amsterdam i na wiatraki zabrakło nie tyle czasu, co zwyczajnie wygrały inne atrakcje. Sztuka podróżowania to sztuka wyboru i jak piszesz, trzeba umieć odpuścić sobie pewne rzeczy, aby lepiej dotknąć innych. A każdy ma inne oczekiwania i marzenia. Pamiętam rozczarowanie, kiedy koleżanka będąca w Mediolanie opowiadała o snuciu się po knajpkach, darmowym jedzeniu i zakupach, kiedy ja oczekiwałam relacji z oglądania Ostatniej wieczerzy, zbiorów Pinakoteki, czy choćby wizyty w Katedrze. :) Ale wiatraki i ten cudny skansen chętnie bym obejrzała.

    ReplyDelete
  9. Czasami przegladam rozne zupelnie wyrwane z kontekstu blogi i nadziwic sie nie moge, ze dla niektorych, na przyklad taka Hiszpania to tylko imprezownia, Paryz to brud, Budapeszt bo tanio... A z drugiej strony, sama sobie tlumacze, ze kazdy czlowiek jest inny i czego innego oczekuje i tez co innego znajduje:)

    ReplyDelete
  10. Dokładnie - być w Holandii i nie widzieć wiatraków? Konieczność! :)
    Powiem Ci, że aż Ci ich troszku zazdroszczę! ;) Pięknie się prezentują :)))
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciesze sie, ze sie ze mna zgadzasz, a zazdroscic nie ma czego, wszystko w swoim czasie :)

      Delete
  11. Alez pięknie ;)) Rozmarzyłam się znów o Holandii. Pozdrawiam gorąco!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jak sie rozmarze, to czesto skutkuje powrotem ;)

      Delete
  12. Uczta dla oczu, ale mieszkać w takiej wilgoci to bym nie chciał ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak, wilgos to pewien problem, chociaz wierze, ze wiatr przewiewa co nie co i chociaz grzyba rosnacego na scianach nie maja, jak to czesto calkiem nieopodal bywa:)

      Delete
  13. Są atrakcyjne wiatraki wiatr . Jest to jeden z przejawów tożsamości kraj Holandii .

    Pocałunki

    ReplyDelete
  14. Beautiful pictures Monika! I love the windmills in Holland, they fit perfectly in the landscape.
    Greetings, Hilde

    ReplyDelete
    Replies
    1. There are so beautiful and majestetic, I personally love all kind of windmills. xoxox

      Delete
  15. Ależ tam jest pięknie. Spokój miejsca emanuje z monitora. Cudeńko.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez dobrze w czasie trafilam :) Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  16. Jestem pod wrażeniem miejsca. Piękne zdjęcia:)

    ReplyDelete
  17. Holandia bez wiatraków i rowerów nie byłaby tą samą Holandią :)
    Zaskoczyłaś mnie z tymi zielonymi wiatrakami. W wyobraźni zawsze malował mi się obraz czerwonego wiatraka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zaskoczylas mnie z tymi CZERWONYMI wiatrakiami, ja chyba w ogole o kolorze nie myslalam:)

      Delete
  18. Ha! A ja w Holandii byłam i żadnego wiatraka nie widziałam :). Mam nadzieję, że tłumaczy mnie fakt, że byłam tylko kilka godzin w Amsterdamie, niecały dzień. I wolałam skupić się na mieście a okolicę zostawić na - mam nadzieję - kolejny raz. Wiatraki uwielbiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. W kilka godzin to i Amsterdam zobaczyc trudno, ale moze nastepnym razem? :)

      Delete
  19. Przepiękne zdjęcia! Co za wspaniałe miejsce, sama z miła chęcią bym je odwiedziła! A to niesamowite spostrzeżenie z tymi rowerzystami! Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rowerzysci rzadza sie innymi prawami ;) Dziekuje bardzo i pozdrawiam rowniez.

      Delete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...