a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Tuesday, 2 February 2016

Vicky Cristina Oviedo


-Bedziemy się bawić, pić wino i kochać.



Vicky Cristina Barcelona, to jeden z moich ulubionych filmów. Niektórzy, najnowsze filmy Allena określają mianem pocztówkowych, mało wartych,  w swoim stylu przypominających bardziej komedie romantyczne tworzone na pęczki, niż filmy Allena. Tyle, ze właśnie ta pocztówkowość w Vicky Cristina Barcelona mnie urzekła, no i jeszcze moje dwie ulubione aktorki Penelope Cruz, której talentem się zachwycam, Scarlett Johansson, która oprócz ciekawej urody ma w sobie coś nieokreślonego, co nie pozwala oderwać od niej oczu, no i Javier Bardem, na którego zawsze jak patrzę,  zastanawiam się czy jest on bardziej brzydki czy może jednak  bardziej przystojny?


-Zapraszam was na wekeend do Oviedo. Może film nie był bezpośrednią przyczyną tego, że w Oviedo się znalazłam, ale na pewno stanowił jedną z  inspiracji. 

-Dakąd? -Do Oviedo. Ruszamy za godzinę. Krótki lotBędąc  już w Oviedo nie mogłam oprzeć się pokusie odwiedzenia miejsc widzianych w filmie.


-Pokażę wam miasto. W filmie, Oviedo pokazano jest głównie poprzez  zabytkowe, przedromańskie kościółki,  jakie po sobie pozostawili Wizygoci urzędujący w tych stronach w VIII wieku, kiedy to, po inwazji Maurów na Hiszpanie, musieli się wycofać na północ i tam założyli swoje królestwo. 



Na pierwszych zdjęciach widzimy kościół Santa María del Naranco, który bardzo chciałam zobaczyć na żywo, a do którego myślałam, że nie uda mi się dotrzeć.


Kościół znajduje się jakieś cztery kilometry od centrum miasta, na górze Naranco, osłonięty skutecznie przez drzewa. Miałam plan Oviedo, który obejmował Stare Miasto i ogólnie pojęte centrum. 



Pierwsze podejście było nieudane, bo co prawda wiedziałam, w którą stronę się kierować, ale to była cała moja wiedza. Było dość już po południu, byłam zmęczona i  odpuściałam sobie szukanie kościółka, a właściwie kościółków, bo w całkiem bliskiej odległości od Santa María znajduje się drugi z preromańskich kościółków - San Miguel de Lillo. 


Drugie podejście wykonałam z rana truchtem. Miałam dwie i pół godziny czasu i powiedziałam sobie teraz albo kto wiedy kiedy będzie następny raz. 






Trochę na chybił trafił, trochę podpytując przechodniów, znalazłam właściwy kierunek i biegłam pod górę, ciągle nie wiedząc gdzie jestem, ile mi to zajmie i czy w ogóle dotrę tam gdzie chciałam. Dopiero po ominięciu ostatnich bloków przy tabliczce wyznaczającej koniec miasta, ujrzałam, ciągle gdzieś wysoko na górze, coś co przypominało obiekt, który mnie interesował. 





Jeszcze tylko 15 minut truchtu między krowami i stodołami i oczom mym ukazała się najpierw Santa María, a kilkadziesiąt metrów dalej  San Miguel de Lillo. Widoki iście zapierajcąe dech w sercu i warte  po stokroć tego porannego joggingu, słońce dopiero wschodziło, poranne mgły majaczyły w dole, pięknie było.




Zabawiłam tam na górze znacznie dłużej niż planowałam,  nie mogłam sie napatrzeć to po pierwsze, a po drugie pomyślałam,  że skoro w miarę szybko udało mi się odnaleźś właściwą drogę,   to droga powrotna, z góry przecież i po własnych śladach będzie łatwiejsza i zajmie mniej czasu. Tak na logikę rzecz biorąc. Nie przewidziałam jednego, co przewidzieć powinnam, bo to zdarza mi się nagminnie, że gdzieś nieuważnie i nielogicznie skręce i zamiast około, jak liczyłam 20 minut, droga powrotna zajmie mi prawie godzinę, jednak koniec końców z wywieszonym ozozrem,  wyrobiałm się w czasie.



- A co tam jest? -Rzeźba, która mnie inspiruje. Jest piękna spodoba się wam. 


Trzeci z kościółków był całkiem już łatwy do zdobycia. I choć w filmie tego nie widać, położony jest obok głównej drogi dojazdowej do miasta. Ten ostatni, też wywarł na mnie najmniejsze wrażenie. Położonie między drogą szybkiego ruchu a blokowiskiem odbierało mu trochę z tej  filmowej pocztówkowości.
Rzeźby, która inspirowała Juana Antonio, też niestety nie widziałam, nawet nie wiem, czy rzeczywiście tam się znajduję. Kościółek zdarzyli zamknąć zanim się tam zjawiłam. Była druga po południu.


Wylądowali nad ranem i udali się do hotelu, który wybrał Juan Antonio, czyli do reprezentacyjnego  Hotelu de la Reconquista, znajdującego się w centrum miasta, a który kiedyś zbudowano jako szpital.


Jeśli kogoś interesują wnętrza przybytku, odsyłam na stronę  hotelu.


Później w urokliwej cukierni kupili pyszne ciasteczka i cukierki.




I to mniej więcej na tyle, później akcja filmu przenosi się do Avilés, a dalej  jeszcze już do tytułowej Barcelony. 



Miałam problem z tym postem i sama nie wiem dlaczego, bo zarys postu miałam już na przełomie września i października, kiedy jeszcze biegałam po Oviedo. Kiedy przyszło do pisania, szło mi jak po grudzie, gdzieś mniej więcej w połowie  pisania dałam sobie spokój na jakiś czas, myślałam może przez kilka dni coś mi się ułoży w głowie, jednak stan nieułożenia trwa nadal.



Nie czuję tego co napisałam i na nic tu się zdało słuchanie Cadena Dial (hiszpańska rozgłośnia radiowa), żeby choć trochę wczuć się w tamtą wczesnojesienną atmosferę, nic nie pomogało. Trochę na siłę publikuję, bo inaczej nie ruszę z miejsca. Być może kiedyś przepiszę. Co do cytatów, swój film posiadam w wersji hiszpańskiej, na potrzeby tego posta wzięłam tłumaczenie z internetu, niestety nie mogę podać linka, bo wygląda na to, że film został usunięty. 



44 comments:

  1. Twoje zdjęcia emanują nutką tajemniczości, a zarazem pełno w nich pozytywnej słonecznej energii. Serdecznie pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje bardzo, to znaczy ze udalo mi sie uchwycic miejsca dokladnie tak jak wygladaly: tajemnicze, a zarazem pelne pozytywnej energii:) Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  2. Cudne miejsce, bardzo ciekawe. A z pisaniem to tak właśnie jest, kiedy trzeba, wena ucieka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja swoje wene stracilam gdzies jeszcze na pierwszych studiach;)

      Delete
  3. Niesamowita architektura! Ale najbardziej spodobała mi się dróżka wiodąca między drzewami i kościół San Miguel de Lillo. Urokliwa trasa turystyczna; aż kusi, żeby przypomnieć sobie film. Pozdrawiam serdecznie! :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I architektura i drozka i widoki, wszystko tam bylo niesamowite! Moge z pelna odpowiedzialnoscia powiedziec, ze spedzilam upojny poranek:) Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  4. Miło zobaczyć takie słoneczne landszafta zimową pochmurną porą :)
    I choć Allen, zwłaszcza ten nowy, to raczej nie moja bajka, to VCB obejrzałem bez nadmiernego bólu, a samo Oviedo jak widać - jest bajkowe!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak, Zakochanych w Rzymie to i skrawki Rzymu nie uratowaly :) Oviedo warte posawienia w nim stopy i napicia sie cydru z widokami.

      Delete
  5. Osobiście nie przepadam za Allenem, ale jego filmy z europejskimi krajobrazami w tle obejrzałam. Pocztówkowe, ale piękne. U Ciebie Oviedo wygląda prześlicznie. Tak rześko. Może to przez tę jesień... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jesien wlasnie pukala do drzwi to stad moze i ta rzeskosc:)

      Delete
  6. Bardzo lubię Allena, a zwłaszcza jego stare filmy, cykl europejski też jest fajny, zwłaszcza "O północy w Paryżu". Oviedo - przepiękne, do zakochania.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O polnocy w Paryzu przyjemny calkiem.

      Delete
  7. A few years ago , I was in a hotel of Oviedo, and from there, I was visiting the more important places of Asturian lands.

    Kisses

    ReplyDelete
    Replies
    1. Recuerdo tus fotos de Asturias :) Besos

      Delete
  8. Uwielbiam ten film! Oviedo Twoimi oczami wydaje sie jeszcze bardziej romantyczne. A notka wyszla calkiem niezle jak na brak weny ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo mnie to cieszy, staralam sie, ale i tak ani zdjecia, ani opis nie oddadza tamtego poranka :)

      Delete
  9. Ja uwielbiam O północy w Paryżu, mimo, że taki pocztówkowy, taki polukrowany, może dlatego, że Paryż kocham nade wszystko. Kiedy po raz pierwszy obejrzałam Vicky nie byłam zachwycona, a płytkę oddałam siostrze, dziś żałuję, bo po czasie zaczęłam dostrzegać jego urok. Cieszę się, że wróciłaś.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O pol, nocy w Paryzu lubie i to wcale nie przez Paryz przewijajacy sie w kolejnym pocztowkowym filmie, bardzo mnie nakreca spotkanie wszystkich tych wielkich, ciekawych osobowosci. Vicky... zyskuje z czasem, z kazdym dialogiem, troche utozsamiam sie z Cristina, i z jej, jak to mowi Penelope, insatisfaccion cronica, chociaz trojkacik, to jednak nie moja bajka :) Bardzo dziekuje za mile slowa.

      Delete
  10. Filmu niestety nie widziałam, ale nie dziwię Ci się, że chciałaś zobaczyć ciekawe kościoły,które tam były. i które pokazałaś. Wytrwała byłaś w poszukiwaniach i podziwiam Cię za to. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo chcialam zobaczyc te koscioly, a ze przy okazji powedrowalam sladami filmu, to zdaje sie ze upieklam dwie pieczenie... :) Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  11. Bardzo urokliwie położone kościółki. W pięknej porannej scenerii wyglądają wspaniale. Ładne, klimatyczne miejsce na ślub, taki romantyczny, jak z filmu :)
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Slub? Takich pokladow romantyzmu to i komedia romantyczna by sie nie powstydzila;)

      Delete
  12. Lubię Allena, bardzo! Piękne zdjęcia...

    ReplyDelete
  13. Piękne te kościółki. Takie samotne, ale bogate w dekoracje. W ogóle bajeczne są. Jestem zachwycony Twoim blogiem, będę tu wpadał częściej. Obserwuję. :) Pozdrawiam! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Piekne sa, to prawda, na zywo jeszcze piekniejsze:) Dziekuje. Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  14. Co do filmów Allena, lubię, ale Vicky, Christina, Barcelona - bardzo lubię. Lekki i na temat. Penelopę i Scarlet - bardzo, w ogóle to w pierwszej części dosłownie tak jak w moich upodobaniach wyczytałam u Ciebie.
    A następnie obejrzałam te wszystkie zdjęcia - zachwyciła mnie ta wycieczka, aż mam ciary.
    :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciesze sie, ze mamy podobne gusta, przynajmniej jesli chodzi o Vicky Christina Barcelona :)

      Delete
  15. San Julian najpiękniejszy ze wszystkich! Jestem prawdopodobnie ostatnią osobą, która nie zna tego filmu ;) ale za to doceniam piękne zdjęcia, jest coś w powietrzu, coś nieuchwytnego, to się czuje!
    Cieszę się, że odkryłam Twój blog, coś mi się wydaje, że znajdę tu wiele ważnych również i dla mnie miejsc (Francja) i lekarstwo na tę zimę-niezimę szarą i ponurą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zapraszam jak najczesciej, sama czesto stosuje bloga jako terapie na chlody, szaruge i wszelkie inne zimowe atrybuty:) Miejsca, szczegolnie te z Gory Naranco przesiakniete byly atmosfera, naprawde nie zaluje, ze chialo mi sie tam wdrapac, a film, nic starconego, zawsze mozna nadrobic. Pozdrawiam serdecznie.

      Delete
  16. Bardzo podobają mi się romańskie kościoły. Piękne zaokrąglone portale.Niewiele z tego stylu zostało na świecie.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z romanskiego niewiele, a z przedromanskiego jeszcze mniej, ale zarowno romanski jak i przed wyrozniaja sie z tlumu gotyckich katedr chociazby, takie rodzynki w serniku:)

      Delete
  17. Prześlicznie i słonecznie! Aż chciałoby się tam teleportować :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teraz i tam to moze nie, bo ostatnio dosc chlodnawo;)

      Delete
  18. Kocham ten film,a te zdjęcia-więcej niż bajkowe:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    ReplyDelete
  19. Romańskie kościoły to jest to co lubię. Ich położenie jest bardzo malownicze.
    Moniko, Twoje zdjęcia to prawdziwy artyzm.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jakze mi milo cos takiego czytac, dla mnie to znaczy, ze komus rowniez podoba sie moje postrzeganie swiata. Dziekuje bardzo. Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  20. Conozco Oviedo es precioso. Toda Asturias es una maravilla.
    Besos.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Totalmente de acuerdo. Que tengas buena semana.

      Delete
  21. Zgłasza się kolejna fanka filmu. Po jego obejrzeniu też zapragnęłam tam dotrzeć. Teraz wiem, że to wcale nie takie nierealne:)Dzięki!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miejsca sa jak najbardziej realne, chociaz na mnie sprawily wrazenie odrealnionych:)

      Delete
  22. Piękne zdjęcia, ciekawa, pełna przygód wyprawa. Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...