a journey trough countries, places, flavours, and more

Strony

Tuesday, 3 May 2016

Budapeszt 4.30

Zadziwiająco wyspana o godzinie 3 rano lub  jak kto woli, w nocy, postanawiam wyruszyć na mały spacer po płaskiej części stolicy Węgier, czyli Peszcie. 



Pierwsze swoje kroki kieruję do... całodobowego sklepu, gdzie parzą kawę. Już z  kawą w ręcę udaję się w stronę Dzielnicy Żydowskiej, gdzie wita mnie jedna z największych i  podobno też najpiękniejszych synagog na świecie - Synagoga Dohany. 



Odnowiona synagoga mocno kontrastuje z resztą dzielnicy, gdzie przepiękne zdobione kamienice zdają się pamiętać kurz z czasów co najmniej Ferenca Józsefa.


I to tyczy się nie tyle samej Dzielnicy Żydowskiej, co  całego Budapesztu, że zachwycające detalami i kunsztem wykonania kamienice są, mówiąc delikatnie, nadgryzione zębem czasu.




Tu zrujnowana synagoga, tu zabite dechami okna i drzwi, a zaraz  obok jeden z modniejszych klubów w mieście. 


Co rusz i co krok przystaję  zachwycona jakimś architektonicznym detalem.



Nie mogę się oprzeć porównywaniu Budapesztu do Paryża i to z korzyścią dla tego pierwszego. Lubię Paryż,  podoba mi się, ale takiego wszechotaczającego wrażenie piękna doznałam nie w Paryżu, ale właśnie w Budapeszcie. 


Z Dzielnicy Żydowskiej przez dzielnicę Terézváros, przechodząc  ciekawą architektonicznie ulicą Anker köz, znajduję się na Deák Ferenc tér, z takim oto zielonym widokiem na Anker Palace.



Gdzieś tam w pobliżu natykam się na kolorowy placyk przy Akvárium Klub, całkiem pusty o tak wczesnej porze.


I oto już  stoję  na rozległym placu, 


u podnóża ogromnego budynku, jednego z symboli węgierskiej stolicy,


 czyli Bazyliki św. Stefana. 


Zahaczam o Plac Wolności i spotykam budzący wiele kontrowersji Pomnik Okupacji Niemieckiej.


Pomysłodawcom  pomnika zarzuca się fałszowanie historii, ale to temat do poczytania dla zainteresowanych,  bo  ja nie czuję się merytorycznie przygotowana do jego omawiania. 


Przed pomnikiem, mieszkacy Budapesztu gromadzą pamiątki po tych, którzy zginęli w czasie czystek etnicznych na Węgrzech w trakcie trwania  II Wojny Światowej
Widok przejmujący,  ciężko jest  przejść obojętnie, popatrzeć i zapomnieć.


Zamyślona idę dalej przed siebie, mijając gdzieś tam z boku prawdopodobnie najbardziej charakterystyczny budynek węgierskiej stolicy.



Kilka ulic dalej wychodzę na słońce, nad Dunaj. 


Spaceruję wybrzeżem, chłonę widoki lśniącej wczesnym rąnkiem Budy na drugim brzegu.


I znowu niechcący natrafiam na niezwykle obrazowe  świadectwo  okrucieństwa ludzkiego, to Pomnik Pamięci Ofiar Holocaustu, dedykowany rozstrzelanym tutaj, przy  Dunaju. 


Kieruję się w stronę górzystej części Budapesztu, której jednak poświęcę osobny wpis, jeszcze tylko na zakończenie pocztówkowy  widoczek  Parlamentu oglądany z Mostu św. Małgorzaty.




39 comments:

  1. Piękna relacja z wycieczki po Budapeszcie. Dziękuję.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polecam sie i dziekuje za odwiedziny:)

      Delete
  2. Ein interessanter Bericht über Budapest ich war noch nie dort.Schöne Bilder.

    Gruß
    Noke

    ReplyDelete
  3. Świetnie, już nie mogę się doczekać, gdy Twoimi sladami przejdę po ulicach Budapesztu - nasza jedyna wizyta w Budapeszcie, to ... widoki nocne. Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moimi sladami bardzo mi pochlebia;)

      Delete
  4. Byłam w Budapeszcie na majówkę 3 lata temu, jednak miasto mnie nie zachwyciło i chyba nie chcę tam wracać... Fajny był rejs stateczkiem po Dunaju i wizyta w łaźniach, ale dla mnie brak tu klimatu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O to szkoda, ja mam zupelnie odwrotnie, zachwycilam sie Budapesztem i specyficznym klimatem miasta i bardzo chce tam wrocic :)

      Delete
  5. Piękny i niezwykle wzruszający reportaż. Dziękuję, dla mnie to podróż sentymentalna, moi dziadkowie pochodzili z Budapesztu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miejmy nadzieje, ze nikt nie wpadnie na powtorke z historii. Historia rodzinna musi byc ciekawe, jak mniemam. Dziekuje bardzo za odwiedziny.

      Delete
    2. Kiedy nacjonalistyczne ruchy zaczynają być nadaktywne... może być różnie. Mam nadzieje, że to chwilowe. A historia, owszem, dramatyczna, może kiedyś dojrzeję i napiszę o tym. Ściskam

      Delete
  6. Warto wstać tak wcześnie rano. Nie ma tłumów i spokojnie można obejrzeć wszystkie detale.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tlumow nie ma, ba w ogole ludzi nie ma:)

      Delete
  7. Chciałabym w końcu zobaczyć ten Budapeszt, ale jakoś nie ma chętnych na podróż właśnie do stolicy Węgier, ale nie zamierzam się poddawać ;) To miasto ma swój niepowtarzalny klimat, który czuć na każdym zdjęciu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Serdecznie polecam wizyte w Budapeszcie, tam jest moc :)

      Delete
  8. Świetny pomysł, żeby zwiedzać miasto o tak wczesnej porze, przynajmniej nikt nie włazi co chwila w kadr. No, ale jednak trzeba się zmusić i wstać ;)
    Magiczny spacer po magicznym mieście :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmusic, albo wstac niechcacy i przy okazji miasto zwiedzic :)

      Delete
  9. Witam serdecznie :) Czy mogę prosić o dodanie na boczna liste Pani ulubionych blogów nowego bloga przekupek?
    http://pchlitarg1.blogspot.com/

    ReplyDelete
  10. Bardzo lubiłem Budapeszt od kiedy zobaczyłem go jeszcze za niesłusznego systemu - wtedy to była oaza europejskości w naszym środkowowschodnioeuropejskim socbaraczku. Potem jednak postkomunistyczne stolice poszły bardzo do przodu, a Budapeszt zaczął coraz bardziej odstawać. Nadal bardzo lubię to miasto, a widzę na Twoich zdjęciach że dobrze znane miejscówki mają się całkiem dobrze od naszej ostatniej wizyty - mieszkaliśmy zresztą wtedy w 'apartamencie' dwa kroki od synagogi. Może kiedyś znowu się wybierzemy? :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O tak, ja osobiscie nie bylam wtedy, moze troche mala bylam, ale ktos tam byl, chyba moja ciatka, no i te widokowki nadeslane przez kogos sie po domu walaly, wialo takim wielkim swiatem, naprawde. Zawsze ten Budapeszt gdzies tam kolo mnie chodzil, ale nie na tyle, zeby juz i koniecznie. Ma klimat miasto.

      Delete
  11. Nigdy nie byłam w Budapeszcie, ale wiem, że jest niezwykły. Fotografie potwierdziły, że, jak słyszałam, koniecznie trzeba go zobaczyć. Mam nadzieję, że mnie też się uda. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja ze SWJ PERSPEKTYWY POLECAM, to miasto ma to cos.

      Delete
  12. Byłam w Budapeszcie dawno temu; niewiele pamiętam. Warto byłoby odświeżyć wspomnienia osobiście. Twoja relacja zachęca do odwiedzin :)

    ReplyDelete
  13. ale wspaniałe zdjęcia, cudowny spacer:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    ReplyDelete
  14. Kto rano wstaje, temu Bóg daje... takie piękne zdjęcia:)

    ReplyDelete
  15. Nie byłam w Budapeszcie. Być może nie ciągnie mnie tam, bo 2 razy przejeżdżałam przez to miasto i jakoś do mnie nie przemówiło. Mam jednak świadomość, że przejazd to nie to samo co pobyt.
    Szacun - spacer o tej porze musi być cudowny.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spacer byl fajny, a kiedy najkrotsza noc w roku, to tym bardziej nalezalo skorzystac, choc bylo to niezamierzone. Pozdrawiam

      Delete
  16. dawno, dawno temu byłam w Budapeszcie, bardzo miło wspominam, byłam pod wielkim wrażeniem i chętnie wróciłabym skonfrontować wspomnienia ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wrazenia mnie osobiscie zaskoczyly, w te dobra strone oczywiscie.

      Delete
  17. Na takie wycieczki, to ja zawsze jestem chętna

    ReplyDelete
  18. Piękna relacja z Budapesztu ! Świetnie uchwyciłaś różnorodność w architekturze. Synagoga robi wrażenie. Również bardzo lubię takie bogato zdobione fasady kamienic. Pomnik Holokaustu nad Dunajem przyciąga wzrok i działa na wyobraźnię. Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje. Nie mialam zadnego planu, szlam sobie po prostu, miasto samo prezentowalo mi swoje roznorodne oblicza:) Pozdrawiam rowniez.

      Delete
  19. So lovely photos of beautiful city.
    Greetings from Finland

    ReplyDelete
  20. Estupendo reportaje de esa preciosa ciudad . Habrá que ir a visitarla.
    Besos.

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...